sobota, 11 stycznia 2014

11 stycznia

waga: ważenie w poniedziałek
dzień bez zawalania: 6
dzień bez słodyczy: 1
dzień ćwiczeń: 1 (1h)


Bilans:
zupka bokułowa 100 kcal
miska makaronu ze szpinakiem

Bilans dobry :D Makaron może nie jest najlepszym produktem na świecie, ale nie popsuł bilansu. Ćwiczyłam godzinę, ale już mi się te moje ćwiczenia nudzą i cały czas szukam jakichś fajnych. Może niedługo podejmę jakieś wyzwanie na przykład przysiadów albo A6W, zobaczę.

Miałam dzisiaj tyyyle zrobić, ale dziadek do nas przyjechał i cośtam kombinował z anteną i przeciąganiem kabli, więc funkcjonowanie w domu był sparaliżowane, wszystko szło wolniej, musiałam czekać aż się wykąpię i tak minął cały dzień i w końcu nic pożytecznego nie zrobiłam ;/

W tym tygodniu mam zawalony tydzień. Mam pełno sprawdzianów i kartkówek i muszę iść w końcu złożyć wniosek o dowód. Mam nadzieję, że to będzie ostatni taki tydzień przed wystawieniem ocen. Od następnego semestru już sobie niczego nie odpuszczam, bo później muszę nadrabiać i się niepotrzebnie stresuję.

     Chudzinki ^^   Też taka niedługo będę ;P


   


piątek, 10 stycznia 2014

10 stycznia - mały kryzys

waga: 50 kg
dzień bez zawalania: 5
dzień bez słodyczy: 0
dzień ćwiczeń: 0

Bilans:
batonik Jeżyk
jogurt typu ryż z polewą Belsiro czy coś
kasza kus kus

Niby nie jest dzisiaj źle, ale czuję się źle. Przecież nie zawaliła, ale jadłam jakoś bez kontroli. Nie zrobiłam rozsądnych zakupów i przez to ten głupi Jeżyk. Zjadłam dość dużo kaszy kus kus, po zalaniu dużą ilości wody zmieściła się w półlitrowym kubku. No i ten jogurt miał pewnie dużo cukry. Nie liczyłam kalorii, nie potrafię ocenić dzisiejszego bilansu, ale czuję się trochę zawiedziona sama sobą. Oceńcie mój bilans, ale surowo :D

Do tego nie ćwiczyłam i nie mam siły, żeby poćwiczyć. Dobrze, że już ten weekend przyszedł. mogę się wyspać, a wtedy zupełnie inaczej się żyje. Oby jutro było lepiej, bo się załamię.

Z innych celów, które mam na ten rok, to oszczędzanie idzie mi całkiem dobrze. Z nauką tez sobie radzę, wykaraskałam się z zagrożenia, jeszcze tylko muszę poprawić po jednym sprawdzianie z dwóch przedmiotów i mam ferie ;) Jedyne, co nie bardzo idzie, to bycie łagodną. Jakoś nie umiem dla niektórych ludzi być miła. Chyba jetem z natury zbyt szczera, żeby być miła dla ludzi, którzy specjalnie doprowadzają mnie do szału, więc chyba nie będę się aż tak na siłę zmieniać ;)

Postanowiłam, według rady jednej z Was, ważyć się trochę rzadziej. Może to codzienne widzenie na wadze ego samego trochę mnie demotywuje. Będę się ważyć w każdy poniedziałek. Będę się cały tydzień starać, żeby w poniedziałek móc być z siebie dumna! :D

Trzymajcie się chudo i miejcie dietetyczny weekend ;) Ja też się postaram }{

 TROCHĘ MOTYWACJI, MOŻE WY TEŻ JEJ TERAZ POTRZEBUJECIE, JA BARDZO ;) 

                                                         
                      
  
                             
                                                                                 
                                     
   
                              

czwartek, 9 stycznia 2014

9 stycznia

waga: 50 kg
dzień bez zawalania: 4
dzień bez słodyczy: 2
dzień ćwiczeń: 4 (1h)

Bilans:
jabłko
batonik musli
2 gryzy kurczaka z rożna

Dzisiaj miałam cudowny dzień. Bilans wyszedł mały bez większego problemu, nie czułam głodu, jedyne co, to kręciło mi się trochę w głowie. Po szkole sobie poćwiczyłam godzinę. Ćwiczenia miałam średnio intensywne i ostatnie 15 minut było samo rozciąganie, ale i tak jestem z siebie zadowolona :D Nie jadłam słodyczy i nie zawaliłam, oby szło mi tak dobrze dalej :D
Szkoda tylko, że waga jest cały czas taka sama. Jestem w gorącej wodzie kąpana i chcę wszystko robić szybko, ale niestety nie schudnę z dnia na dzień i trochę się już niecierpliwię na zobaczenie 49kg na wadze ;)

Bardzo dziękuję za to, że czytacie mojego bloga i komentujecie. Wiem, że się powtarzam, ale to jest niesamowicie miłe :D  
    
IDEAŁ*IDEAŁ 
   IDEAŁ*IDEAŁ
     IDEAŁ*IDEAŁ

środa, 8 stycznia 2014

8 stycznia

waga: 50 kg
dzień bez zawalania: 3
dzień bez słodyczy: 1
dzień ćwiczeń: 3 (0,5h)


Bilans:
kaszka manna    194 kcal
owsianka           193 kcal
duża Jogobella   525 kcal
____________________
razem:               912 kcal

     Bardzo dużo kalorii, okropnie dużo, ale na szczęście to nie był napad. Po prostu wyszło dużo kalorii przez tą głupią Jogobellę. Ćwiczyłam jak na razie pół godziny.
     Nie mam siły. Ostatnio w ogóle się nie wysypiam. Jest przed 20:00 i chyba zaraz idę spać, bo jak nie dośpię 3 dni pod rząd, to chyba jutro nie wstanę.
     Muszę poszukać mojej bransoletkę z motylkiem. Zawsze była dla mnie dodatkową motywacją, a teraz ją gdzieś zapodziałam ;/

Dzisiaj to tyle ode nie. Nie mam za bardzo o czym pisać. Poczytam dzisiaj bardziej wnikliwie Wasze blogi i trochę wpisów wstecz :D

                   TWIGGY *.*    
                

wtorek, 7 stycznia 2014

7 stycznia

waga: 50 kg
dzień bez zawalania: 2
dzień bez słodyczy: 0  -_-
dzień ćwiczeń: 2 (1h)


Bilans:
baton musli   160 kcal
2 kanapki z szynką
gryz Kit Kata -_-

Bilans jest nietragiczny. Nie mogę powiedzieć, żebym była z niego zadowolona. Siostra jadła dzisiaj Kit Kata i stwierdziłam, że gryz nie zaszkodzi i dopiero wieczorem uświadomiłam sobie, że właśnie mój "słodyczowy łańcuszek dni" spalił na panewce. Mimo to nie liczę dnia do zawalonego, bo reszta jest mniej więcej w porządku. Mam też wpisany 2 dzień ćwiczeń, bo wczoraj po napisaniu posta jednak sobie poćwiczyłam. CO prawda tylko pół godziny, ale zawsze coś. Dzisiaj ćwiczyłam godzinkę :D

Od jutra jem tylko to, co jestem w stanie przeliczyć na kalorie. Dzisiejsze kanapki pod tym względem nie było najlepszym pomysłem na obiad. Nie ważyłam szynki, nie znam wagi chleba, więc nie mam pojęcia ile zjadłam kalorii. Moje bilanse muszą zacząć mieć jakąś konkretniejszą formę, bo oceniać bilans na oko jest ciężko i czasami produkty bywają bardzo złudne.


LATO LATO LATO! Chcę już lato, żeby eksponować swoje chude ciałko, czego i Wam życzę ;D
            
       

poniedziałek, 6 stycznia 2014

6 stycznia

waga: 50 kg
dzień bez zawalania: 1
dzień bez słodyczy: 1
dzień ćwiczeń: 0


Bilans:
4 skibeczki chleba z odrobiną masła
kilka ziemniaków i surówka (dopiero będę jadła)


     Dzisiejszy dzień był mega pozytywny. Mam dobry bilans (mimo, że produkty nie są najlepsze na dietę, to w niewielkie ilości), trochę się poruszałam, bo sprzątałam(nie liczę tego jednak jako ćwiczenia), jestem bardzo zmotywowana i opuścił mnie jakiś niepokój i zniechęcenie, które mi towarzyszyło przez ostatnie 2-3 dni. Jestem pozytywnie nastawiona do wszystkiego i cieszę się nawet, że jutro idę do szkoły :D 
     Kolejnym powodem do zadowolenia z dzisiejszego dnia jest to, że nie tknęłam słodkiego, mimo, że mam go w domu pod dostatkiem. No i chyba najważniejsze, co muszę napisać, to to, że ta cała motywacja i zapał do pracy i diety jest w dużej mierze dzięki Waszym blogom. Fajnie jest mieć kontakt z osobami o podobnych celach, razem zmagać się z trudnościami i móc szukać thinspiracji i inspiracji do życia na Waszych blogach :D Dzięki, że jesteście, czytacie i komentujecie ;*   ;*   ;*


     
Stwierdziłam też, że bardziej motywujące będzie, jeśli zamiast pisać ile ćwiczyłam i czy jadłam słodycze czy nie, będę pisać dzień pod rząd, tak jak z dniami bez zawalania. Tworzenie sobie takiego łańcuszka udanych dni jest według mnie jeszcze lepsze, bo jak widzisz, ile razy udało Ci się nie ulec słabości czy lenistwu, to trudniej jest odpuścić, szkoda wysiłku i "zbierania dni pod rząd" od początku. Jeśli Wam się podoba taki pomysł, to śmiało możecie wprowadzać to na woje blogi :D

               
             
                          

niedziela, 5 stycznia 2014

5 stycznia 2013

dzień bez zawalania: 0
waga: 50 kg
słodycze: dużo za dużo

ćwiczenia: 1 h (przede mną)

     Dzisiaj rano się zważyłam i ku mojemu zaskoczeniu ważę 50 kg, a nie 52. Świetna niespodzianka :D
Niestety wpłynęło to chyba na mnie źle i odpuściłam sobie podświadomie dzisiejszy dzień. Bilans był tragiczny. Zjadłam słodycze, dużo makaronu, trochę pszennego chleba. Dobre chociaż to, że dużo piłam.            Zaraz idę ćwiczyć. Mam dzisiaj ogromną ochotę do ćwiczenia. Muszę jeszcze ogarnąć w pokoju, żebym miała miejsce ;)

Postanowiłam pisać sobie na początku każdej notki z dnia ile dni pod rząd już nie zawalam, ile zjadłam słodyczy, ile ćwiczyłam i wagę (i tak się ważę codziennie, więc co mi szkodzi pisać).

Nie ma jeszcze środka zimy, a ja już nie mogę się doczekać lata i momentu w którym stwierdzę, że mogę sobie kupić mały śliczny strój kąpielowy, w który się zmieszczę i że zasługuję na trochę wypoczynku na plaży :D Dzisiaj zawaliłam kompletnie, ale to już ostatni taki leniwy dzień!

Poszperam dzisiaj trochę po Waszych blogach, bo szukam zestawu ćwiczeń dla siebie. Możecie mi polecić coś fajnego i sprawdzonego? :)

Trzymajcie się chudo! :*

   

     

sobota, 4 stycznia 2014

Zaczynam!

Jestem Ginger Flame i mam 18 lat. Postanowiłam założyć bloga, żeby mieć motywację do odchudzania się i trzymania swoich postanowień. Piszę bloga przede wszystkim dla siebie, więc to, co w nim się znajduje (oprócz mojego "imienia") jest samą prawdą. Nie naginam faktów, żeby nie zostać skrytykowana przez osoby, które je czytają, jak to niestety ma miejsce w kilku blogach, które czytałam. Każdą uwagę i krytykę przyjmę i przemyślę, szczególnie jeśli chodzi o radzenie w sprawach odchudzania ;) Oczywiście nie zachęcam do hejtowania i proszę o zachowanie kultury wypowiedzi. Mam nadzieję, że miło będzie się Wam czytało :)

Więcej o mnie:
wzrost   1,63m
waga obecna  52 kg
waga docelowa 47 kg

     Moim głównym celem jest schudnięcie. Odchudzam się w stylu pro ana, czyli dość restrykcyjnie. Główne zasady to; jeść mało i chudo, zero słodyczy, tłustego jedzenia, dużo ćwiczeń, ruchu, wody, zielonej herbaty. 
     Mam też postanowienia noworoczne, pewnie jak większość :D Chcę się uczyć w miarę dobrze i systematycznie, przestać przeklinać i oszczędzać. Dobrym sposobem na zachęcenie się do pracy jest obietnica nagrody. Wymyśliłam sobie, że jeśli do końca marca schudnę do wagi 49 kg, uzbieram minimum 180 zł i będę mniej wulgarna i bardziej systematyczna niż teraz, to kupię sobie nowy telefon na mixa. Mam teraz ogromną motywację :D



Dzisiejszy bilans nie jest zachwycający. Kilka Toffifee, makaron i kanapki z szynką. Samopoczucie też nienajlepsze. Zupełnie się nie wyspałam a bez normalnej dawki snu nie umiem dobrze funkcjonować. Miałam poćwiczyć, nie poćwiczyłam. Chyba ten dzień musi się po prostu skończyć i jutro obudzę się wypoczęta i bardziej żywa.

CHCĘ MIEĆ CHUDE NÓŻKIII!!! ^^





CHUDEGO }{